Dokładnie 100 lat temu
2 czerwca 2010
Dokładnie 100 lat temu: Maj 1910

Highlighty maja 1910? Sprawdźcie sami...


LITERATURA
W maju 1910 roku po raz pierwszy wystawiono w Londynie sztukę na podstawie powieści "Nakrapiana przepaska niesie śmierć", jednej z 56 powieści Arthura Conana Doyle'a o Sherlocku Holmesie. Już sto lat trwa więc obłęd dotyczący ekranizacji, dość powiedzieć, że od zeszłorocznej ekranizacji Guya Ritchiego pojawiła się już jej kopia(wyprodukowany przez komiczne Alysum). Nie chcę wchodzić w kompetencje OIi, dlatego załączam listę ekranizacji http://en.wikipedia.org/wiki/Category:Sherlock_Holmes_films i widzimy się za miesiąc, z nadzieją, że kolejny pisarz nie będzie miał już nic wspólnego z masonami (nie żebym nie lubił, ale to staje się tradycją). –Łukasz Łachecki

MUZYKA
Dziś mała garść pozornie niepowiązanych ze sobą wzmianek. Zacznijmy od nekrologu – zmarł Milij Aleksiejewicz Bałakiriew, przywódca słynnej "Potężnej gromadki" ruskich kompozytorów romantycznych, zrzeszającej takich żuli jak chociażby Rimski-Korsakow czy, "pokłońmy się słońcu" (Sienkiewicz rulz), Musorgski. Jeśli świat (świat normalnych ludzi, znaczy się, a nie badaczy skupionych na studiowaniu szczegółów rosyjskiej powagi) zapamięta za coś Bałakiriewa, to pewnie za ośmiominutową fantazję pianistyczną "Islamey" z 1869, zainspirowaną kaukaskimi podróżami autora i stąd naszpikowaną wszelkiej maści egzotyko-orientalizmami. Smaczne. Nie, że łeb urywa, ale w końcu "Rusin to Rusin" (says Paweu Cookies), więc warto; z wykonań polecam Cziffrę, który mimo wysokiego stopnia technicznej komplikacji utworu (piekielnie trudne to pasaże!) najwyraźniej uznał "ch... na to kładę, bo i tak damy radę". I dał. Co więcej? Na listę Billboardu załapała się zamerykanizowana wersja piosenki "Has Anybody Here seen Kelly" śpiewana przez trzydziestoletnią wtedy Norę Bayes, która w rzeczywistości była jednak wokalistką żydowskiego pochodzenia i naprawdę nazywała się... Ellinor Goldberg. Czyli total schemat, klisza, nuda. (Swoją drogą, jakże podobne nazwisko nosiła bohaterka grana przez Maję w Bziku tropikalnym! To były czasy.) Anyways, polecam sprawdzić ten song, bo daje "namacalne" pojęcie jaki cywilizacyjny progres dokonał się na chartsach przez ostatnie 100 lat. Sprawcami tej przemiany miały być również dwa bobasy, noworodki majowe z 1910, białas i murzyn, chociaż dopiero za dwie-trzy dekady. Dlaczego wymieniam panów w pakiecie? Bo przyszli na ten łez padół (?) dokładnie tego samego dnia! 23! Artie Shaw (niżej Lil Ola o jego związku z Kinem), klarnecista jazzowy i lider szanowanego oktetu, z powodzeniem łączył kameralistyczną orkiestrację ze swingowym feelem w kompozycjach takich, jak choćby "Interlude in B flat". Zaś Scatman Crothers (dalej wspomni go jeszcze Koniu) może nie jest wymieniany wśród totalnych tuzów rokendrola, ale to on miał w 1949 (!) zawadiacki numer "I Want To Rock And Roll" i już za to warto myśleć o nim z szacunkiem. Hmm, jak widać wszystkie drogi prowadzą do popiku, więc kończę i z wypiekami na twarzy wypatruję odcinka czerwcowego, bo za miesiąc, moi mili, pogadamy sobie o Strawińskim i żarty się skończą. –Borys Dejnarowicz

KINO
Maj 1910 w kinie przebiega bez fajerwerków, za to z paroma pozornie niszowymi momentami, które w przyszłości wyznaczą horyzonty rozwoju wtedy wciąż jeszcze nieletniego medium. 12 maja rodzi się Gordon Jenkins, kilkanaście dni później Artie Shaw – pierwszy z nich wyrośnie na jedną z ważniejszych person muzyki filmowej, drugi, choć filmowo mniej zasłużony, zostanie gigantem sceny obyczajowej Hollywood (godniejszej podziwu kolekcji żon dorobił się chyba tylko Roger Vadim). W Londynie, ekipy filmowe różnych nacji uczestniczą w uroczystościach pogrzebowych króla Edwarda VII - dzięki materiałowi zarejestrowanemu przy użyciu efemerycznej techniki Kinemacolor powstaje pierwsza w historii barwna kronika filmowa. Émile Cohl, pionier filmu rysunkowego i kukiełkowego kończy animację poklatkową "Mobilier fidele", w której meble same, bez niczyjej pomocy, przeprowadzają się do nowej siedziby - niewiele później żukami jelonkami zainteresuje się Władysław Starewicz, ale o tym za miesiąc. –Aleksandra Graczyk

SZTUKA
Wiek wstecz, 23 maja urodził się Franz Kline - malarz amerykański, obok Jacksona Pollocka, wpisujący się w spontaniczno-śmiały styl nurtu action painting. Malarze gestu zakładali, że obraz nigdy nie będzie skończonym dziełem, a (jedynie) zapisem procesu twórczego. Fizyczny akt malowania miał być kluczowy, samowystarczalny, najważniejszy. Z tego zaprzeczania ograniczającej "materialności" malarstwa i statyki "dzieła skończonego", wzięła się później idea happeningu.

Zanim Kline zaczął być zestawiany z Pollockiem, przeszedł różne etapy. W momencie rozpoczęcia studiów w Londynie w roku 1936, daleki był od myślenia w sposób awangardowy. Najbardziej fascynowali go ilustratorzy epoki wiktoriańskiej, z Philem May'em na czele. Po powrocie do Ameryki, malował głównie nowojorskie pejzaże, nieśmiało zdradzające jego ekspresjonistyczne ciągoty. Zdarzało się, że malował murale w barach, przez krótki okres współpracował ze znanym dizajnerem Cleonem Throckmortonem. Przełomowa dla twórczości Kline'a stała się przyjaźń z innym eskspresjonistą abstrakcyjnym - Willemem De Kooningiem. Podczas spotkania w studiu Kooninga w roku 1949, Kline ujrzał swój rysunek, wyświetlony na ekranie w dużym powiększeniu. Gigantyczne, czarne kreski fotela bujanego przestały mieć element przedstawiający, figuratywny, stając się obiektami samymi w sobie. Zafascynowany tym odkryciem malarz, obrał sobie charakterystyczną, "kaligrafującą" manierę, hołubiącą kontrast bieli i czerni. –Magda Janicka

NAUKA
W maju nie było żartów. Przede wszystkim wyciekały fragmenty wstępu do Principia Mathematica - mówi się, że tłumaczenie kawałków tekstu na francuski zaczęły się na długo przed wydaniem całego dzieła. Co do tomu pierwszego tej najistotniejszej dla nauk formalnych pracy – widzimy się jesienią.

A propos nauk formalnych: maj to miesiąc paralelnych prac Łukasiewicza i Wasiljewa nad logikami nie-arystotelejskimi. Osiemnastego dnia ten drugi wygłasza przesadnie wręcz relewantny wykład ”On Partial Judgements, the Triangle of Opposition, the Law of Excluded Fourth”, który pozwala tworzyć systemy zawieszając prawa wyłączonego środka oraz niesprzeczności. Wikłał się nie dość, że w analogie z geometriami nieeuklidesowymi, to jeszcze w rozumowanie logiczne w możliwych światach (i co za tym idzie - na różnych poziomach), a konkretnie takich, w których zdania wraz z ich zaprzeczeniami mogą być prawdziwe jednocześnie. Tym samym współczesna epistemologia „zarobiła za darmo” kapitalny punkt odniesienia (Hintikka, anyone?), dzieląc to samo ziarno z młodziutkim bakcylem metalogiki. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie całkiem relewantne.

Fakty pomniejsze: przebywający na terenie Nowej Zelandii psują sobie wzrok i składają ofiary bożkom obserwując całkowite zaćmienie Słońca; ptaki kiwi nie wiedzą co się dzieje. Znana z ubiegłego miesiąca kometa Halleya przemyka obok Ziemi zahaczając nas ogonem; przewidywane masowe zatrucia cyjanem nie występują; kobiety szaleją od wszechobecnego zapachu migdałów. Umiera R. Koch; rodzi się nadzieja dla chorych na gruźlicę. Życzę przyjemnego czerwca. –Mateusz Jędras

POLITYKA
W telegraficznym skrócie. W Anglii w wieku 69 lat zmarł Edward VII. Najpierw się przeziębił, odmówił kołderki i ciepłej herbatki, nabawił się zapalenia płuc, zgon. Na tron wstąpił jego syn. Dzień przed śmiercią króla, były prezydent USA odebrał w Oslo, za pośrednictwem swojego przedstawiciela, pokojową Nagrodę Nobla jako pierwszy Amerykanin (znaczy nagroda nie istniała wtedy jeszcze zbyt długo). Podczas gdy Obama dostał Nobla za przysłowiowe jajco, Roosevelta nagrodzili w uznaniu za jego "happy role in bringing to an end the bloody war recently waged between two of the world's great powers, Japan and Russia" (konkretnie – mediacje). –Michał Zagroba

POPKULTURA
W kwestii popkultury – znów urodziny. 22 maja przyszedł na świat John Leonard "Johnny" Olson – słynny zapowiadający (sic!) wielu amerykańskich teleturniejów i seriali, znany głównie z pracy przy programach "Match Game" i "The Price Is Right". Popatrzcie z jaką klasą radzi sobie w jednym z odcinków tego pierwszego z jednoczesnym wypełnianiem swojej tradycyjnej roli i zastępowaniem jednego z panelistów, który nie dotarł na plan: Dzień po Olsonie urodził się Benjamin Sherman "Scatman" Crothers. Ten amerykański aktor, tancerz, wokalista i muzyk zapamiętany został za rolę Louiego Śmieciarza w serialu "Chico And The Man". Jednak bardziej zapamiętany został jego głos, którego użyczył takim animowanym postaciom jak Jazz w serialu "Transformers", tytułowy bohater "Hong Kong Phooey" czy Scat Cat w "Aryskotratach" Disneya. –Łukasz Konatowicz

SPORT
Jak maj to tenis, jak tenis to French Open, bo wtedy Roland Garros jeszcze żył i zajmował się tym swoim rugby i lotnictwem, a sam turniej bynajmniej Open dla wszystkich jeszcze nie był. Jakby nie było, w Paryżu grali i jeden ze swoich trzech triumfów odnotował wówczas medalista olimpijski ze Sztokholmu Maurice Germot, który w finale pokonał Francoisa Blanchy, natomiast w rywalizacji pań Jeanne Matthey zwyciężyła swoją rodaczkę (a jakżeby inaczej niby skoro sami Francuzi grali!) Marguerite Broquedis. Ciekawe, że wyniki spotkań nie przetrwały do dnia dzisiejszego, niemniej jakieś zdjęcia bohaterów tamtych czasów znaleźć można. Czym oni w ogóle wtedy grali! I w czym! –Kacper Bartosiak


Redakcja Porcys