Mistrzostwa Świata 2010 w RPA, część 1
Tegoroczne piłkarskie Mistrzostwa Świata bez względu na przebieg będą wyjątkowe, ponieważ po raz pierwszy w historii rozgrywek turniej odbędzie się w Afryce. Oczywiście Republika Południowej Afryki (gospodarz mistrzostw) jest powszechnie uznawana za jeden z najmniej ‘afrykańskich’ krajów na kontynencie, ale nie zmienia to faktu, że historia dzieje się na naszych oczach i czegoś takiego jeszcze nie było i możliwe, że długo nie będzie.
Przejdźmy zatem do przedmundialowych predykcji, czyli aspektu tradycyjnie budzącego wśród kibiców największe emocje. W turniejowej drabince brakuje absolutnych debiutantów, chociaż Serbowie i Słowacy pod obecnymi nazwami na mistrzostwach nigdy jeszcze nie grali. Losowanie grup turnieju finałowego nie dostarczyło nam zbytnich emocji – ciężko wskazać ewidentną ‘grupę śmierci’, chociaż najbardziej wyrównane na papierze wydają się być grupy D (Niemcy, Australia, Serbia, Ghana) i G (Brazylia, Portugalia, Wybrzeże Kości Słoniowej i Korea Północna). Ostatnie tygodnie przynosiły nam mnóstwo zaskakujących informacji o kontuzjach znanych zawodników – z powodu urazów różnego typu na mundialu nie zobaczymy takich gwiazd jak Beckham, Ballack, Essien, Obi Mikel, Ferdinand a to tylko wierzchołek góry lodowej, bo ostatnio z problemami zdrowotnymi borykają się także Drogba, Van Persie czy Robben. Z powodów czysto sportowych na Mundial nie załapały się takie legendy dyscypliny jak Totti, Ronaldinho, Ronaldo, Raul, Del Piero, Van Der Sar czy Guti, więc na tych mistrzostwach, z różnych powodów, wielu gwiazd będzie jednak brakować. Skupmy się jednak na tych, którzy na afrykańskich boiskach pojawić się powinni.
Grupa A
Oprócz gospodarza turnieju wylosowano tu trzy drużyny o zbliżonym potencjale – Francję, Meksyk i Urugwaj. Zdaję sobie sprawę, że zestawianie rodaków Zidane’a z tymi drużynami w jednym szeregu jeszcze kilka lat temu mogłoby być co najwyżej niesmacznym żartem, ale zdaje się, że na tych mistrzostwach Francuzi nie odegrają już tak wielkiej roli jak ostatnio. Oczywiście ich skład tak czy siak wygląda groźnie, ale największym problemem jest tu przywiązany do archaicznych schematów trener Raymond Domenech, który bez względu na osiągnięty na turnieju wynik w lipcu i tak pożegna się ze stanowiskiem i zostanie zastąpiony przez dotychczasowego szkoleniowca Bordeaux Laurenta Blanca. Taktyka 4-5-1 stosowana przez obecnego selekcjonera sprawdza się cokolwiek średnio – dowodem na to niech będą słabe dla Les Blues eliminacje, na zakończenie których musieli mierzyć się w barażach z Irlandią, którą wyeliminowali w skutek nieuczciwego zagrania Henry’ego ręką. To właśnie przywiązanie do znanych nazwisk kosztem stawiania na graczy w dobrej formie zdaje się być głównym zarzutem wobec Domenecha – ostatni sezon Thierry’ego w Barcelonie rozczarował, a on sam stracił miejsce w składzie na rzecz hiszpańskich młodzików pokroju Pedro, Bojana czy Jeffrena, natomiast w kadrze ciągle był kluczowym zawodnikiem. Czy gwiazdor na najważniejszym turnieju w sezonie wróci do dawnej formy? Mimo wszystko śmiem wątpić – to już nie ten sam napastnik, który straszył rywali Barcy w poprzednim sezonie i spekulacje o jego transferze do USA z powietrza się nie biorą. Domenech raczej oprze swoją drużynę na kilku żelaznych fundamentach, którymi będą przede wszystkim mający za sobą najlepszy sezon w karierze bramkarz Hugo Lloris (którego podobno już teraz chcą i Arsenal i Manchester United), doświadczony, wracający po kontuzji stoper William Gallas, jeden z najlepszych lewych obrońców świata Patrice Evra, kreatywny rozgrywający Yoann Gourcuff, który ma odgrywać rolę Zidane’a z ostatniego turnieju, szybki Franck Ribery, który ma za sobą udany sezon zwieńczony aferą z pewną nieletnią prostytutką w roli głównej oraz mimo wszystko Nicolas Anelka, dla którego będzie to pierwszy mundial w karierze. Wyniki przedmundialowych sparingów (remis z Tunezją, porażka z Chinami!) pokazują, że wyjście z grupy może dla Francuzów okazać się niezwykle ciężkim zadaniem, na dodatek rywale… No właśnie.
Meksykanie posiadają nieobliczalną drużynę i mogą przyczynić się do niejednej niespodzianki. Drużyna dowodzona przez Javiera Aguirre zdaje się być idealną niemal mieszanką rutyny z młodzieńczym polotem i fantazją, niemniej wiadomo – papier to papier, a boisko może to wszystko zweryfikować w bardzo brutalny sposób. Kluczem do sukcesu mogą być przebłyski geniuszu ze strony duetu Vela-Dos Santos – obaj urodzeni w 1989 roku zawodnicy dysponują wielkimi umiejętnościami i przy wsparciu kolegów mogą doprowadzić Meksyk nawet do ćwierćfinałów.
Urugwaj przez wielu typowany jest do roli czarnego konia turnieju a to głównie na skutek niesamowitej siły ofensywnej tej drużyny. Diego Forlan i Luis Suarez to ścisła światowa czołówka snajperska, obaj w tym sezonie nastrzelali mnóstwo goli i już teraz głośno jest o potencjalnych transferach tej dwójki do czołowych europejskich klubów. W obwodzie są jeszcze tacy napastnicy jak solidny Edison Cavani i doświadczony Sebastian Abreu, więc jest w czym przebierać. Formacja defensywna także nie wygląda najgorzej – Martin Caceres, Diego Godin i przede wszystkim Diego Lugano to zawodnicy gwarantujący wysoki poziom gry obronnej i dużą agresję przy odbiorze piłki.
Największym atut gospodarzy mistrzostw tkwi chyba w osobie trenera – Carlos Alberto Parreira to jeden z najwybitniejszych współczesnych szkoleniowców, który do sukcesów międzynarodowych prowadził między innymi Brazylię. Jedną z najodważniejszych decyzji szkoleniowca w kontekście tegorocznych mistrzostw jest pozostawienie w domu Benedicta McCarthy’ego, legendy afrykańskiej piłki, który na mundial nie pojedzie ze względu na nadwagę i kiepską kondycję. Kto wobec tego może postraszyć w ataku RPA? Może niechciany kiedyś w Legii Bernard Parker, może weteran Nomvethe, ale i tak nie ma wątpliwości, że najwięcej będzie zależało od lidera drugiej linii – Stevena Pienaara.
Moje typy:
Ciężko wytypować faworyta, stawiam, że doświadczenie Francuzów zaprocentuje, ale wystarczy im tylko do awansu z drugiego miejsca, bo grupę wygra Meksyk, ale jak Urugwaj zrobi wszystkim psikusa to specjalnie się nie zdziwię. Gospodarzom turnieju chyba brak argumentów i jakikolwiek wynik punktowy RPA będzie mimo wszystko zaskoczeniem.
Grupa B
W grupie B oczy wszystkich zwrócone będą na dowodzoną przez Diego Maradonę Argentynę. Oczywiście można mieć wiele zastrzeżeń do stylu, w jakim Maradona prowadzi kadrę – pominięcie Zanettiego i Cambiasso przy powołaniach to decyzje niewątpliwie kontrowersyjne, słaba postawa w eliminacjach swoją drogą, ale tak czy siak nie można ich skreślać, głównie z powodu niesamowitego potencjału w ataku. Diego dysponuje tam naprawdę kosmicznymi piłkarzami – Messi, Aguero, Higuain, Tevez, Milito – ktoś z nich będzie musiał siedzieć na ławce a faworyta jakoś nie widać, chociaż najmniejszym zaufaniem selekcjonera cieszy się paradoksalnie najlepszy w ostatnich tygodniach Milito. W pomocy czarną robotą zajmie się wszędobylski Mascherano, przed nim w roli rozgrywającego wystąpi prawdopodobnie dysponujący kapitalnym przeglądem pola weteran Veron, groźni będą także skrzydłowi Maxi Rodriguez i Angel Di Maria. Ważną rolę w defensywie odegra bez wątpienia Walter Samuel, który był filarem najlepszego w tym roku w Europie Interu. Jedyny problem to obsada bramki – wszyscy trzej powołani bramkarze razem wzięci nie mają w kadrze nawet 10 rozegranych spotkań… Sergio Romero jest chyba tym najbardziej utalentowanym i to jemu zaufa Diego, ale brak temu młodemu piłkarzowi niezbędnego na międzynarodowym poziomie doświadczenia i to może okazać się decydującym czynnikiem w ważnych momentach fazy pucharowej.
Najgroźniejszym rywalem podopiecznych Maradony będą chyba nieobliczalni Nigeryjczycy pod wodzą doświadczonego Szweda Larsa Lagerbacka. W kadrze znalazło się miejsce dla doświadczonego Nwankwo Kanu, ważnymi postaciami powinni być boczni obrońcy Yobo i (zwłaszcza) Taiwo, spore oczekiwania wiąże się także z formą bramkostrzelnego Obafemiego Martinsa.
Solidny, zgrany kolektyw będzie atutem Korei Płd., w składzie której poza Parkiem i Ahnem brak znanych kibicom w Europie nazwisk, ale w walce o drugie miejsce w grupie Koreańczycy wbrew pozorom nie są bez szans.
O to miejsce powalczą z nimi i Nigeryjczykami siermiężni Grecy, którymi od kilku ładnych lat dowodzi Otto Rehhagel. Niestety (dla nich), po szokującym triumfie na Euro 2004 świat nauczył się doskonale ‘czytać’ Greków i ich późniejsze wyniki nikogo nie mogą powalać na kolana. Rehhagel na Mundial zabiera najlepszych piłkarzy a podstawowa jedenastka powinna opierać się na takich piłkarzach jak Kyrgiakos, Karagounis, Charisteas i mający za sobą udany sezon we włoskiej Genoi Sokratis.
Moje typy:
Argentyna może rozpędzać się powoli, ale i tak powinna wygrać tę grupę w cuglach. Walka o drugie miejsce powinna być wyrównana, ale najwięcej atutów zdają się mieć Nigeryjczycy – mam nadzieję, że ich polot zwycięży z Grecką dyscypliną i Koreańską solidnością.
Grupa C
W grupie C faworyt jest tylko jeden – Anglia. Dowodzeni przez wybitnego stratega, jakim niewątpliwie jest Fabio Capello, dumni synowie Albionu muszą wreszcie przywieźć medal z wielkiego turnieju. Powinno im się to udać, bo nawet w obliczu kontuzji Beckhama i Ferdinanda ich skład wygląda niesamowicie groźnie – może poza bramkarzami, bo tam wprawdzie panuje zażarta rywalizacja, ale żaden z trójki Green, James, Hart wielkim bramkarzem nie jest. Ten ostatni zdaje się dysponować największym talentem, ale Capello chyba postawi na 40letniego rutyniarza Jamesa. Godnym zastępcą Ferdinanda na środku obrony powinien być wracający do kadry po długiej przerwie Jamie Carragher a Beckhama zastąpi któryś z duetu ‘małych szybkich’ – Lennon lub Wright-Phillips lub nieco inaczej grający James Milner, chyba że włoski selekcjoner na prawą flankę przesunie Gerrarda, a na środku obok Lamparda zagra ktoś z dwójki Carrick/Barry. W ataku pewniakiem jest fenomenalny Wayne Rooney; w roli jego partnera wystąpi najpewniej wysoki Peter Crouch lub ruchliwy Jermain Defoe.
Z Anglikami o awans z pierwszego miejsca powalczą też Amerykanie, którzy raczej nikogo swoją grą nie zaskoczą, ale niech was nie zwiedzie brak porażających nazwisk – ubiegłorocznych Puchar Konfederacji najlepiej pokazał, że w tych piłkarzach tkwi bardzo duży potencjał i przy odrobinie szczęścia mogą być groźni dla najlepszych. Kluczowym aspektem powinna być forma liderów drużyny – kapitana Landona Donovana oraz snajpera Jozeya Altidore’a.
Algiera i Słowenia raczej nic nie ugrają ze słynniejszymi przeciwnikami, chociaż lekceważenie tych drugich może skończyć się tragicznie (przykładem my i Rosjanie), niemniej w końcowym rachunku brak tym reprezentacjom gwiazd na miarę chociażby awansu z grupy.
Moje typy:
Anglicy i Amerykanie wyprzedzają rywali o dwie długości i między sobą rozegrają walkę o pierwsze miejsce w grupie. Moim faworytem są mimo wszystko faworyzowani podopieczni Capello.
Grupa D
Tu z kolei sytuacja wygląda arcyciekawie i ciężko przyjąć jakiś jeden najbardziej prawdopodobny scenariusz. Faworytem są mimo wszystko Niemcy – trener Loew powołał zawodników tylko z niemieckich klubów (wyjątkiem byłby Ballack, ale na przeszkodzie stanęła kontuzja) i jakkolwiek nie widać w tej kadrze nazwisk rzucających na kolana, tak (tradycyjnie) trzeba się z Niemcami liczyć. Mimo braku ewidentnych gwiazd są w tej kadrze piłkarze młodzi i bardzo utalentowani, o których już przed mistrzostwami było głośno – Ozil, Khedira, Kroos czy Muller – każdy z nich zaliczył świetny sezon w Bundeslidze. W bramce wystąpi zapewne obdarzony niezwykłym refleksem Manuel Neuer, filarami obrony powinni zostać Lahm, Mertersacker i Friedrich a na lewej stronie wystąpi najpewniej ktoś z duetu Badstuber/Agogo. Pod nieobecność Ballacka ciężar rozgrywania będzie musiał wziąć na siebie Bastian Schweinsteiger, który ma w tym spore doświadczenie, ponieważ w tym sezonie podobną rolę spełniał w Bayernie Monachium. Największe szanse na to, by zostać jego partnerem ma kreatywny Sami Khedira. W ofensywie wielka niewiadoma – na skrzydłach zagra dwójka z grupy Marin, Trochowski, Ozil, Muller i Kroos, zaś w ataku wobec słabszej formy Podolskiego, Gomeza i Klose brak pewniaków, a po świetnym występie z Bośnią głośniej o miejsce w podstawowych składzie upomina się naturalizowany Cacau.
Solidną kadrą tradycyjnie dysponują Australijczycy, ale Pim Verbeek to nie Guus Hiddink i o wyjście z grupy będzie tym razem niesłychanie ciężko. Jednak na pewno Kewell i spółka ‘tanio skóry nie sprzedadzą’ i o jakiekolwiek punkty z nimi trzeba będzie ostro powalczyć.
Serbowie na papierze wyglądają niezwykle groźnie, ale ostatnie mecze towarzyskie niezbyt korzystnie zweryfikowały tę mieszankę rutyny z młodością jaką zaproponował selekcjoner Radomir Antić. Niewątpliwie jest tam kilka wielkich indywidualności – opromieniony sukcesami Interu Dejan Stanković, jeden z najlepszych środkowych obrońców świata Nemanja Vidić, rosły Nikola Żigić, pożądany przez najlepsze kluby Europy Aleksandar Kolarov czy wreszcie błyskotliwy skrzydłowy Milos Krasić. Jednak mając takich a nie innych rywali Serbowie mogą mieć kłopoty ze złapaniem wiatru w żagle i turniej może dla nich skończyć się dosyć szybko.
Wobec kontuzji Michaela Essiena gwałtownie spadły szanse na wyjście z grupy Ghany. Solidni środkowi pomocnicy w postaci Appiaha i Muntariego to trochę za mało, a walce w grupie D smaczku doda rywalizacja między braćmi Boateng. Jeden z nich – Jerome – znalazł się w kadrze Niemiec, a o dwa lata starszy – Kevin – zagra w kadrze Ghany. Ten drugi zresztą wyeliminował z Mundialu wspomnianego wcześniej Michaela Ballacka, więc ciekawe jak na jego obecność zareagują rodacy gracza Chelsea…
Moje typy:
Niemcy mogą nie grać ładnie, ale wygrają tę grupę, walka o drugie miejsce powinna rozstrzygnąć się między Serbami i Australijczykami, skłaniałbym się ku tym pierwszym – zdają się mieć więcej indywidualności w swoim składzie.
Grupa E
Kolejnymi niespełnionymi na wielkich imprezach na przestrzeni ostatnich lat są niewątpliwie Holendrzy i znowu wszyscy oczekują od nich cudów. Na ostatnich Mistrzostwach Europy dali namiastkę niesamowitego futbolu, ale tylko w grupie – pierwszy mecz fazy pucharowej z Rosją pokazał, że tej drużynie ciągle sporo brakuje do najlepszych. Jak będzie teraz? Ciężko powiedzieć, niby brak Van Der Sara w bramce to spora strata, ale kwartet obrońców w zestawieniu Van Brockhorst – Mathijsen – Heitinga – Van Der Wiel prezentuje się nad wyraz obiecująco. W drugiej linii w roli ciężko pracujących defensywnych pomocników zagrają prawdopodobnie Van Bommel i De Jong, kreatywnym playmakerem będzie Sneijder, zaś na skrzydłach… do wyboru do koloru. Robben (o ile kontuzja nie wykluczy go z Mundialu), Kuyt, Afellay, Babel czy wreszcie mogący stać się odkryciem mistrzostw Elijero Elia. Na szpicy raczej zagra Robin Van Persie, chociaż w obwodzie jest groźny Huntelaar, a trener Van Marwijk będzie musiał mocno się napocić aby w tak ustawionej drużynie znaleźć miejsce dla Rafaela Van Der Vaarta, który w roli lewoskrzydłowego spisywał się raczej przeciętnie i prawdopodobnie skończy jako zmiennik Sneijdera.
Kadra Duńczyków opiera się w dużej mierze na doświadczonych trzydziestokilkulatkach pokroju Tomassona, Gronkjaera, Poulsena, Rommedahla czy Jorgensena. Kluczową postacią tej ekipy będą też gwiazdy Premier League – bramkarz Thomas Sorensen, środkowy obrońca Daniel Agger i napastnik Nicklas Bendtner.
W składzie Japończyków nie widać gwiazd i wobec takich rywali chyba nie mają najmniejszych nawet szans na awans. Ostatnim zespołem w tej grupie jest Kamerun, który powinien z Danią powalczyć o wyjście z grupy z drugiej pozycji. Gwiazdą Kameruńczyków będzie niewątpliwie bramkostrzelny Eto’o, ale poza nim w kadrze znajduje się wielu solidnych zawodników jak chociażby ograny w Arsenalu Alexandre Song, pogromca Realu – Jean Makoun oraz dwaj inni solidni gracze drugiej linii – Geremi i Landry N’Guemo. Krajem wstrząsnęła ostatnio burza po słowach słynnego Rogera Milli, który oskarżył Samuela Eto’o o to, iż ten niewystarczająco przykłada się do gry w reprezentacji. Oburzony snajper Interu rozważał nawet rezygnację z gry na Mundialu, ale dał się jednak przekonać i będzie starał się poprowadzić swoich kolegów do fazy pucharowej.
Moje typy:
Nie widzę innego scenariusza jak bezproblemowy awans Holendrów, w starciu o drugie miejsce może zadecydować znajomość afrykańskich realiów – dlatego stawiam na Kamerun.
Grupa F
Wyjście z tej grupy ma być dla Włochów początkiem drogi do obrony mistrzowskiego tytułu – ciężko jednak uwierzyć właśnie w taki scenariusz, gdyż Squadra Azzura prezentuje się dosyć słabo i mało kto stawia na podopiecznych Marcello Lippiego. O ile broniący bramki Gianluigi Buffon to wciąż jeden z najlepszych bramkarzy na świecie, tak im dalej w las tym gorzej. Solidną skałą w obronie powinien być Giorgio Chiellini, który w ostatnich miesiącach dokonał sporych postępów i dziś chce go wyrwać do Madrytu sam Jose Mourinho, ale partnerem gracza Juventusu będzie zapewne kapitan reprezentacji Fabio Cannavaro, który jest daleki od optymalnej formy i po turnieju i tak zakończy reprezentacyjną karierę. Na bokach obrony – wypalony Zambrotta, niedoświadczony Bocchetti, obiecujący Criscito i solidny Maggio – to może być trochę za mało jak na drużynę celującą w medale. Pomoc składa się z doświadczonych graczy w typie Gattuso, Camoranesiego i Pirlo, nieprzekonującego De Rossiego oraz chyba zbyt słabych piłkarzy na walkę o najwyższe cele – Simone Pepe i Angelo Palombo. Zbawieniem mogą się okazać Riccardo Montolivo i Claudio Marchisio, ale wydaje się, że Lippi w drugiej linii ma innych faworytów. W ataku zagra Di Natale i bardzo możliwe, że powtórzy się scenariusz z Euro 2008 – napastnik Udinese jechał na ten turniej opromieniony świetnym sezonem w lidze, natomiast na wielkiej imprezie już po pierwszym spotkaniu powędrował na ławkę. Z przodu są jeszcze rośli i dobrze grający głową Iaquinta, Quagliarella i Pazzini oraz sprytny Gilardino, ale wydaje się, że Italii będzie brakować kreatywnego gracza pokroju Tottiego, Cassano czy Del Piero.
Najgroźniejszym rywalem Włochów powinni być Paragwajczycy, którzy dysponują bardzo wyrównaną kadrą. Mocni są zwłaszcza napastnicy – Roque Santa Cruz, Oscar Cardozo oraz duet z Dortmundu – Barrios i Valdez. W defensywie brak wielkich nazwisk, ale Paragwaj zawsze słynął z nienagannej gry w tej akurat formacji i tym razem też byłbym o to spokojny. Ciężko będzie strzelić tej drużynie gola a przy pomyślnych wiatrach drużyna Gerardo Martino ma szansę stać się czarnym koniem turnieju.
Nawet w obliczu ostatniej wygranej w towarzyskiej potyczce z Serbami nie daję wielkich szans Nowej Zelandii, bo to zespół ze zdecydowanie niższej półki niż ich rywale. Ostatnia drużyna w zestawie – Słowacja – jest nieco nieobliczalnym zespołem, który ma w swoim składzie kilku solidnych graczy oraz jedną gwiazdę – lidera Napoli, Marka Hamsika. Ciekawe jak w bramce naszych sąsiadów spisze się Jan Mucha – bramkarz Legii, który od nowego sezonu zasili barwy Evertonu.
Moje typy:
Bardzo możliwe, że Włosi i Paragwajczycy zdobędą równą liczbę punktów i o awansie zadecyduje bilans bramkowy. Nowa Zelandia raczej zbierze od każdego konkretny oklep, Słowacy, jeśli pewnie pokonają Nowozelandczyków w meczu otwarcia, mogą złapać wiatr w żagle i napsuć krwi którejś ze stosunkowo lepszych drużyn. Mimo wszystko Włochy i Paragwaj zdają się mieć zauważalnie więcej atutów.
Grupa G
Spore kontrowersje wywołał swoją kadrą trener Brazylijczyków – Dunga. Postanowił on zostawić w domu kilka największych gwiazd brazylijskiego futbolu z Ronaldinho, Ronaldo, Adriano i Pato na czele. Mimo to w powołanym przez niego składzie można wyłowić kilka gwiazd, niemniej sporą grupę stanowią solidni wyrobnicy, którym brakuje tego charakterystycznego brazylijskiego sznytu. W bramce pewniakiem jest czołowy bramkarz świata – Julio Cesar, o miejsce na prawej obronie rywalizuje prawdopodobnie najmocniejszy na tej pozycji duet na świecie – Maicon i Dani Alves. Parę stoperów stworzą Juan i Lucio, ale w obwodzie są bardzo mocni zawodnicy pokroju Thiago Silvy i Luisao. W drugiej linii Dunga z zadziwiającą konsekwencją stawia na Felipe Melo, który zaliczył tragiczny sezon w Juventusie, i na solidnego weterana Gilberto Silvę. Za grę Brazylii w ofensywie odpowiadać będzie przeciętny w Realu Kaka, ulubieniec selekcjonera Robinho i bramkostrzelny Luis Fabiano, który w trakcie Pucharu Konfederacji pokazał, że na szpicy radzi sobie znakomicie. Ich dublerzy to piłkarze dużo słabsi i wobec jakichś kontuzji może okazać się, że Dunga jeszcze zatęskni za zostawionymi w domu gwiazdami.
Największy opór Brazylii na papierze powinna stawić Portugalia, która została w ostatnich dniach potężnie osłabiona – na turniej z powodu kontuzji nie pojedzie opromieniony znakomitym sezonem w Manchesterze United Nani. Nie zmienia to faktu, że ciężar gry na swoje barki i tak będzie brał Cristiano Ronaldo i od jego formy zależeć będzie gra Portugalczyków w ofensywie. Bardzo mocno wygląda linia obrony z Ricardo Carvalho i Pepe, wielką niewiadomą będzie postawa bramkarza Eduardo; na szpicy zagra doświadczony Liedson lub solidny Hugo Almeida, ale to mimo wszystko piłkarze spoza europejskiej czołówki.
W dalszej kolejności należy rozpatrywać szanse Wybrzeża Kości Słoniowej, które w każdej innej grupie byłoby pewnie jednym z faworytów do awansu, ale wobec takich przeciwników będzie im bardzo trudno o awans. Kadra dowodzona przez Svena-Gorana Erikssona drżała w ostatnich dniach o zdrowie swojego kapitana i megagwiazdy afrykańskiego futbolu – Didiera Drogby. Król strzelców angielskiej Premier League ma wyzdrowieć w stopniu umożliwiającym mu grę i na pewno już sama jego obecność może być swego rodzaju bonusem dla kolegów. Poza Drogbą w kadrze ważną rolę odegrają grający w czołowych klubach Europy bracia Toure, solidny w Arsenalu Emmanuel Eboue i błyskotliwy Salomon Kalou. Czy posiadanie takiej paki wystarczy do wyjścia z grupie? O wszystkim zadecyduje mecz z Portugalią, w którym podopieczni Erikssona muszą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętność i wygrać.
Chłopcem do bicia w tej grupie musi być Korea Północna i każdy potencjalny gol powinien być dla nich wydarzeniem. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada trzy bolesne porażki i szybki powrót do domu.
Moje typy:
Mimo braku kilku gwiazd wypada zaufać Dundze, ponieważ na jego dotychczasowych decyzjach Brazylia jeszcze nigdy nie straciła i nie sądzę, by miała się rozczarować właśnie teraz. Wprawdzie dywagacjom na temat ‘ile jest Brazylii w Brazylii’ nie będzie końca, ale przede wszystkim liczyć będą się wyniki. O drugie miejsce dramatyczną walkę stoczy WKS z Portugalią i z racji tego, że któreś afrykańskie drużyny muszą przecież zaskoczyć, stawiam na Drogbę i spółkę.
Grupa H
Ostatnią z grup powinni zdominować fenomenalni Hiszpanie, którzy dysponują prawdopodobnie najmocniejszym potencjałem kadrowym spośród wszystkich drużyn na Mundialu. Selekcjoner Del Bosque zabiera trzech świetnych bramkarzy, z których najlepszym jest Iker Casillas, kapitalnych obrońców z Sergio Ramosem i Carlesem Puyolem na czele, najmocniejszy na świecie środek pola z Fabregasem, Xabim Alonso i Xavim, błyskotliwych skrzydłowych – Pedro, Iniestę, Jesusa Navasa i Juana Matę, bramkostrzelnych napastników w postaci Torresa i Villi – z której strony by nie patrzeć to brak w tej drużynie słabych ogniw. Przed turniejem Hiszpanie rozkręcali się powoli, ale to jak brutalnie pojechali ostatnio naszych Orłów musi robić wrażenie.
Mecz z Polakami miał być dla Hiszpanii przetarciem przed pojedynkiem ze Szwajcarią, ale nie oszukujmy się – podopieczni Ottmara Hitzfelda to zespół dużo lepszy od naszego, ale nawet mimo tego będą raczej statystować Xaviemu i spółce. Niemniej jest tam kilku ciekawych piłkarzy – snajper-weteran Frei, solidny golkiper Benaglio oraz błyskotliwi gracze drugiej linii – Inler i Barnetta.
Wyrównaną kadrę powołał dowodzący Chile Marcelo Bielsa – wydaje się, że jego podopieczni mogą powalczyć ze Szwajcarami o drugie miejsce w grupie. Interesującą postacią jest znakomicie bijący stałe fragmenty gry rozgrywający Sportingu Lizbona – Matias Fernandez , na skrzydłach szaleć będą kreatywni skrzydłowi – Mark Gonzalez i robiący furorę w Udine Alexis Sanchez. W obronie ważną postacią powinien być doświadczony Pablo Contreras oraz młodzi – Arturo Vidal i Mauricio Isla.
Najmniejsze szanse na awans z tej grupy zdaje się mieć Honduras, który, owszem, posiada kilku ciekawych graczy, ale w pojedynkach z mocniejszymi piłkarsko drużynami najpewniej zabraknie im argumentów. Szybki David Suazo oraz ograni w Premier League Figureoa, Thomas i Palacios to, w porównaniu z czołowymi graczami Chile i Szwajcarii, trochę za mało.
Moje typy:
Dla Hiszpanii będzie to poligon doświadczalny, bo powinni wygrać w przekonujący sposób z każdym z rywali, najbardziej ciekawi mnie jaką rotację zastosuje w meczach grupowych Del Bosque. Walka o drugie miejsce powinna być wyrównana, ale bardziej doświadczeni w międzynarodowych starciach zdają się być Szwajcarzy, chociaż niewykluczone, że zwycięży chilijski polot.
* * *
Tak widzę fazę grupową tegorocznych mistrzostw, raczej ciężko spodziewać się potężnych niespodzianek i czarnego konia należy upatrywać pośród drużyn solidnych – takich jak Paragwaj, Urugwaj, Meksyk, Wybrzeże Kości Słoniowej czy Kamerun. Faworyci raczej nie powinni zawieść, ale już w fazie grupowej czeka nas kilka szlagierów – pojedynki Brazylii z Portugalią, Niemców z Serbami czy Meksyku z Francją zapowiadają się szalenie interesująco. Przed fazą pucharową chętnie rozliczę się ze swoich typów, będzie to też okazja do napisania o pierwszych przegranych i wygranych tegorocznych Mistrzostw, które tradycyjnie przyniosą kibicom piłki nożnej na całym świecie mnóstwo różnych emocji.
–Kacper Bartosiak